środa, 19 czerwca 2013

Poezja: Ewa Solska, Czas Minuosa (stand-up opera)


Owce i Bóg  milczą. Całkują na morze
(owce – to milczenie, Bóg – nieskończoności).
Funkcja analogii; wartość jej różniczka mnoży mała
nieskończenie     

1.       
Wstęp do czasu (za cekina).
Pan-figur w progu (typ Agelasty).
Głosy w ciemności są niczym
światło i Pentaheglista
na-dal pęta się z wiatrem. Metafizyka
ciernistych kapuz. Znaki tkwią w rzeczach =
świat światem światów i świat jako
rzeczy i tylko rze--- to PEWNE
pytanie o istnienie świata, to znaczy
sposób istnienia – płynny.  W wyposażeniu:
Snorkeling, Symbole i Odniesienia [Goethego
definicja symbolu], dogmatka Genezy i meta-
forzenie Podejrzenia, że…… Świetlny sworzeń
od batyskafu Neo-mesjasza (patrz: plastik-klapki; chińska
motylarnia), że ….. każdej Fazie coś się wypełnia
córeczko. Trzeba zachować skłonność do wierzeń,
by świat nie spełzł w przedzmrok, poza światłoczułość
sensu, formy, czuwania… Next Jerusalem now! (patrz:
Licheńska arka). Albo napój Noego
a napój Izoldy (patrz: wersja pre-alpha Pieśni
nad pieśniami). Sfera chtoniczna
do tu-zimności. Kierunek zejścia: zawsze na Zachód; masz
recepturką mitologizmu związać ich święte zwoje. Na koniec uczty
Sentymentaliów wieczne pytanie: unde malum?
Wieczna odpowiedź: z pragnienia
z-niszczenia zła. Podwójna siła 2rożeń-2ozpalań;
godny typ tortur….. A tort postępu tobie, Fatalisto!
To? Wszystko wina z Oświecenia.
Bunt Słupnikowych (wolno woleć Bartoka)…, że Irydiony
idą na Północ (patrz: tam gdzie nikt
nie ruszy im grobów) i słonia kości – a poza
wszystkim – „Figury. Tam to tkwi”,
Woyzeck.          >      
Toś się pokąsał…..
Schopenhauerem? Twarda mgławica pesimiźmu –
 znajdź sobie chabra, pani Kandydko. Kąkol – typ cnoty
     ogniu przyrzeczony vel improwizacji
     nieodkryty sufler. Sufler Ilii proroka
śle nam (przez Flauberta) nowinę niedobrą:Głupota rządzi!”
I perspektywa (via dr Pangloss)  i Paruzjonistka
w stronę potopu ustawia swój fotel na biegunach Otwarcia <
Lustra Oceanu, co chodził i mówił, bo mieszkał między nami.         

Stara bajka. Dziś trzeba polizoficznie – kontredansem w zanik.
Tahitański Nietzsche;                           
                              Nosy Fellow
Nosy Candy
              Nosy Coffe
                                          Nosy but-Man;

                          but no Wine yet for the Next  Thirty-something ----






2.       
Wstęp do przestrzeni (jenocórwdo).
Postmodernismus, hallllllllooooo! – „UMLAUT
SIĘ ZABLOKOWAŁ”.  W zsypie Bouvarda
i Pecucheta. Wołacz kołacze na pustyni.
Klaun sive książę. Fenomenologia
potulności [st.s. pan-niewolnika]. Plaże i tężnie
dla talencików - - -  plus się zawiesił we mnie mirando!
(kaliban). Plus Minos – sofizmatyk “de facie
quae orbe lunae apperat”……    Kto sięga głębiej?
My czy robaki?
Kto tu ma pierwszą dostateczną rację?                           Konsultanci, e he u!

Kanto-gnostyckie es über alle Maßen – der-
Zeit = ӧ-liczne ideolo-kibolstwo. Era Nostra
szybuje skrą radionuklidów.
Joker na Kołymie. Wymrażają posiołki,
wypalają domy…. Hip(ST)ermetafora Pana Pier-
rota na przedostatni dzwonek przeznaczona.
Zakopują lasy, zakopują ziemię… – Lustro Pan-
Opaczne – lemur na krzyżyku.
A pod krzyżykiem olbrzymi garbus i Zaratustra
mdleje na śmierć --------     
                                       Za bardzo? Wolałbym nieba-
umarł Jack Kevorkian
teraz będzie nas dużo
będzie nas coraz więcej ]

 
rdzo; nam mocy trzeba  z wysokiego ZA.              [Portofino, voilá:

 Szekspiropentametr jambi w przełożeń;    
ćmi jedenastką prostoduszny cynizm.
Jedenasta plaga. Summa Sumerum – serce
rozdarte grubiańską farsą, a dusza w desie,
Absalomie! Dantemu też w końcu zabrakło
słowa…. Surma sum meum…. –trywialetka
[s.st. kiczość]. Festyn – dla dołów
potlacz, gry miejskie. Petanka φ-gór – ------ Ewanżuela
Soi consolation, Frau Lou
Soi différend , Hegelgeist

 
Herr Zabawiacza: Umarł śmiech Boga.
Bóg umlaut! – Wolny wstęp                                   
do krytyki rozumu konsultanckiego    

                                
3.       
Soi invention, Rorty
Soi insinuation, Foucault -----
------------------------------------------
--------------------TO…..  ?
 A to my my my.
W pochodzie za sztandaramy       
z miotłamy w nowych świetlistych rękach
 
 Logos MinoUSA. Życie sztuk w duchu pasków diagnostycznych
Antropopatia & mizomuza Fotony stop klatek taksonomie meta-
fizyki kibla w bitmapie serii E-krany sitkoma koma shit (hit!?)
happens of course Tradycja vel teatr burek (Burki Fatimy) Burki-
na Faso dziwny uśmiech wielbłąda contra Orleańska Panna wg
Czajkowskiego budzące się żądze na zgliszczach Neo w Karta-
ginie park ludowy nad Bystrą (sadziła go moja babka trockistka
a mame tworzyła spółdzielczy ruch kobiet na Huculszczyźnie
i co?res-pondowała z Leninem) I nie zapominaj o dziale expo-
średnio literackim zwłaszcza Poezji poza tym wszystko gra gro-
teską amplifikowana wszystkość oooo! I powiedzą że farsa est
najprawdziwszą ze sztuk Metoda (sz)części a czar emocji krzepkiej
żulicy Duch morfeuszy śpiąc się w bursztynie i Się śni ode morza
Eleonorze de la Cruz (zakon Sióstr Drzemiących) Więc daruj nam
siostro przepis na po-życie oniryczne świętej ironicznej I powiedzże
szczerość a szczerość szcza po nogach Golema i w ustach ma święte
zwoje na glinianą wieczność Miasta? Kainowy tryb tu bi (co za aut-
entyczność! więc wolisz hi(p)steria? więc wolę Julę) A-ha- propos
jak negdaj bywało pro tego PIĘKNA …. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  .. . że jak? Że nie stawiaj kropka
kiedy w domu twoim zalęga się w czasie plusplusquam perfectum
to pole pełne ab-stracho-aniołów i na tym polu topole wron pełne
w koronach i wtenczas się było zalęgło się było światełko ziebiesko-
nielone (i nie powtarzaj wciąż „i”)    ----  To światełko głosque ( * )


De côté de chez la Republique Sainte Marie



4.
 Pan M. hrabia Tyszkiewicz, mówią, pierwszy kopał w Egipcie,
a on arystokrat na lwy jeździł właściwie. Poluj, kop – odkryjesz
i ty tamte światy, artysto. Albo walcz o duchy albo walcz o pokój
aż ci kamień nie zostanie po kamieniu. Bądź repolonizuj kraj
(„nas zomo biło, a dziś młodych biją banki” – temat jest i Rosja
jest i (nie) wie, a generał wie, ale przeprasza – con dolezza vita,
sorpresa di niente, davvero Mio Zio? – ujmujące, prawda
…).  Więc czego byś chciał?
Jak MacKiavel wracać w dom i spalić uwalany płaszcz, a potem
do Platona iść – coś jest do scałkowania… Kożuchinem „Obrazki
z wystawy” grać i Kwietniem śpiewać Oniegina, a Twardowskim
się z pisania nie rozgrzeszać… i w Rep. Palau (p)rezydentem być
dziedzicznym (– o czym wy tu tak piszecie ob. Ob. pisatielu –
a o czytatielach ob. Ob. Konsultancie.. Bo ja bardzo lubię pisać,
nie nie Libię, mówię: lubię. Lubię, Rosję… ujmujące, prawda…).
Wszystko
o czym można pisać. Levin może pisać, że wszystko, co wiemy
to jajko na gazie.  ---- Pierwsze było udręczenie, wydrążyło to
co ludzkie, ale tylko Levin może to napisać. My możemy,
że Moniuszko bez kontusza będzie jutro – Halka skansen,
choć po nocy świat się relatywizuje, Halka – pani w końcu
wyzwolona, ujmujące, prawda…. te różniczki. Leibniz
Newtonowi czy Newton Leibnizowi zerżnął te różniczki,
a tu z popielniczki je odmyślił Velasquez, Velasqueza zaś
rodzony nasz Potocki zmyślił (zanim sobie wmyślił kulkę
w łeb z pokrywki cukierniczki, ale jeszcze księdzu posłał,
żeby mu poświęcił na wypadek, gdyby Panbóg istniał
– ujmujące, prawda…).
A naprawdę to byś chciał tej prawdy w każdym geście.
Iżby ostra była jak Minerwa w Niebaojca głowie. Bez kolein
i wklęśnięć, niczym tarcza po odwrotnej stronie. I jedyna,
która nie chce brać, bo chce się pozbyć. Jasna,
wolna – concertino na dwie harfy i andante – ujmujące,
prawda….  A na tarczy po właściwej Meduza jak się patrzy
i ci świat zaplecie g/w-łosem węża w kamienność,
byś nadludzką w nim pozostał, ponad-czułą
(wy)trwałością – ujmujące ...  
Wda


5.

WDA JAK FAKE (a jakie oczy..)

I.  
Oczy jak czarnowrony, o, czy czar-
no w oczach ma? Aczkolwiek Myatt
[-przedstaw mi tu jakąś strategię
rozwoju, jeśli Dama z gronostajem
nie wróci -Voilà: Barbara Hoff]
wyraził to prościej: „ludzie pragną
prawdziwego Chagalla, nawet jeśli
jest fałszywy”. Ołgał 200 nababów
[-To twój stryjek Bacona z Kokoschką
wieszał w rzeźni? -Nie, to jego] Robihood
Beltracchi, chociaż Szwab, a nawet Żyd,
lecz w sumie Fenicjanin. Teraz w pa*
robi spoczynek [-jak „onegdaj” Myatt]
i mistrzami portretuje osadzonych
[-Robotnicy osadzeni w przemyśle
górniczym -Evviva Wałbrzych!]
II.  
Naciął się na brudzie pan Elmyra Hory,
ściągniętym z Matisse’a; kurz rzecz jasna
w innym składzie [-Kretyn Faulkner doniósł,
że zakupił gdzieś drugiego Picassa. Takiego
samego. Nie ten Faulkner, idiotko!]. Przecież
w świecie ginie tyle talentów [-Trzeba cioci
pieniędzy?] Siedział w sześćdziesiątym ósmym
[-Talent miał również do dat -Dobrze mu tak,
anarchiście! -Nie, nie nada, Irving z Wellesem
już łyknęli temat]. Ale Chang dia Chien
III.  
był lepszy. Skopiował tego ze 30 tysięcy
[-Od Bostonu do Paryża  -Piscator!  -Jak na
Zhōngguwczyka  nic takiego znowu]. Mówił,
że postkolonialną doświadcza bezczynność.
A ty co? Ty klawikordem robisz. Owszem,
profesya zacna jest, lecz ty nie jesteś
Leonhardt [-Klawesynie, moi excuse,
na klawesynie]. To może byś się za to
[-Chińczycy nas stąd wysiudają zaraz,
te metody, le suzuki i tak dalej] – to się
weź. I popatrz: Sasnalówna z Nowo-
sielską, i Łempicki le vicomte i Staro-
wiejska, Wyczółkowskie… A Pollocka
lepiej nie, bo tam już wiedzą jak detektor-
ować [-Osie rzutu, rejestr szału, azymut
rozmachu i gabaryt chlapu...] Tak
IV.  
kochanie
będziesz miał pasztecik. Ale za to mi
wykonasz ten szkielecik syrenki, co go
w lecie 1570-go u Medyceuszy w ga-
binecie, widzieliśmy, kunstkammera.
W necie też był zresztą, przy owym
facecie, co miał tylko jedną stopę –
no przecie używał jej jak parasola
w kabarecie u diVecchia …
Jaki
tam coup d’Etat! Coup d’oeil et
embarras de choix najwyżej.
D_
nous pardonnera – poniekąd o-
statecznie – c’est son métier,
et c’est le notre, nieprawda?
I oko po Klee weź proszę
ubierz. To kolorowe.



6. 
*******
O światłoczułości! Duch się objawia  
poprzez materię – żeby się zobaczyć.


Patrz na te gwiazdki, co w tytule. Śnieg?
Upadł w nocy. Na czarny mankiet nie-
jakiej materii,
          w chwili gdy znika [coś
myśli o tym i to widzi, dlatego jest;
dlatego jest „to”] w niezmiennym
więc nieuchwytnym, choć nieruchomym
to poruszającym i pełnym a nieustannym
Słońc – ó  – ------------ A chwileczkę, causer!
Chwileczkę?  
Być tu i za raz [esse = percipi / cogitare esse- - ---–]
– A te:”*…” to figury. Ide-re-alnie w sobie
ograniczone pięcioma bokami [5mysłami, 5lepkami]
niknienia.
          I co? Co widzisz.
Śnieżki po Keplerze. Negatyw materii; geometria na-
przeciw nicości.

* < Więc coś się zawsze zobaczy. Glück auf
na nową partyjkę ze Słońcem.

Tak ono wstaje i idzie.   


(Coda)

*
Państwo idą! Bo tu zamykają. Tak. Teraz brać to
tit for tat – jak ty mnie tak ja tobie, moja Pieśni.
Z czasem drążyć podkop i podważyć czas
ostatnią perłą. Postawić jej domek w trzy dni.
Trzydniową fermę. I  to wszystko. Wszystko
dla tej formaty szczutej czwartym (bez atu: ś’834_8
 _+!@3’ (Feniks do Niewiedzącego).  

<*>
Nie ma państwa w ogrodzie. Wolność paraduje
w czapce  z dzwoneczkami; słowo się dzieli
przez zwichnięty tetrachord; zielony nalot łąki,
spodem piach, grzyb żałoby. Fleurs, fleurs,
coeurs, couleurs… Couleurs d’amour…. 
To wszystko?
                        Wszystko to umiera,
                         bo się nie poznaje.

*∞
…wołają z powrotem – państwo idą.
Otworzyli – o!

Czarny drozd poleciał między kości.
Z piosenką
czy przekleństwem
 - - - - - -

To wszystko?
Nie 


* Presupozycje ściśle stochastyczne (soi disant anioł re-implikacji)

Był na początku punkt i poruszenie. Z tego się bierze geometria i czas
[Deus sive kontrapunkt ergo kontrapunktyczna konieczność Dramatu].
Algorytm powołań [powołał ich Pan na bunt  (Szymon G). I mnie woła
tylko dla mnie ten późniejszy kiel-ich]. Zacząć awangardą  [pro Forma]
skończyć de-konstrukcją [Ouroboros na tableau; Ch. J. Minarda (1812) –
Forget Napoleon!]. Anakolut serca w prozie koniunktury; Pani Hypatia
nie miewa córek, za to synowie… Don Kichotowie nie miewają synów
[o córkach milczy Plutarch], za to  sowom podrzuca córeczkę Piekarza
kukułeczka Szekspira, a sroka złodziejkom kości i naszyjnik ze Spisku
haremowego. Sceny na śniegu; od głowy do głowy zorzy się światełko
[ujmujące, prawda] i szyja Ramzesa, i len pod zmarzliną, niebieski od
wieczności. Podeptany chleb [Inger chciała ciastek] i tren w garderobie  
od szaty Cesarza, i Oda królewny do groszku w materacu [Ot, sztuczka;
stara bajka o klasie próżniaczej]. Z didaskaliów: 3 rzeczy od wieczno-
trwałości [słowo opaczności!]: głupstwo, kłamstwo i Metoda . 
·         głos
·         światełko
·         miny Mistrzu


*
* *




Jestem porażony efektem operowości języka, który w poemacie Czas Minuosa zdołała uzyskać Ewa Solska. Jest to bowiem język katedr, święta gwara architektów i budowniczych, która - jak mi się zdawało do tej pory - nie ulegnie już procesowi powtórnej werbalizacji. Jakże się myliłem... Solska podąża drogą lingwizmu kulturowego, którą niegdyś zapoczątkował Cyprian Norwid w poemacie A Dorio ad Phrygium, domknął zaś Witold Wirpsza Traktatem skłamanym. Intelektualizm albo samoudręczenie, metafizyka i ekspiacja. Gorąco polecam.

Karol Samsel



Ewa Solska, pracownik naukowy, nauczycielka akademicka. Debiutowała w 2004 roku tomem wierszy Listki Penelopy. Publikuje w „Akcencie”. Twórca i członek lubelskiego stowarzyszenia literackiego „Inicjatywa Dworzec Wschodni”, redaktor pisma „Dworzec Wschodni”. Mieszka w Lublinie.  


Czas Minuosa (stand-up opera) jest poematem z nowego tomu poetyckiego Ewy Solskiej, pt. Misirlou. Zbiór w przygotowaniu, dziękujemy serdecznie Autorce za udostępnienie jego fragmentu.